OBIBOX - wywiad GARAZ # 25, marzec 2007

1. To Wasza pierwsza, szersza obecność na łamach Garażu wiec na początek przedstawcie się czytelnikom i powiedzcie coś o swojej przeszłości pod nazwą Obibox

.

Obibox: hm, nie wgłębiając się w szczegóły. Powstaliśmy jakieś 3 lata temu. W obecnym składzie gramy jakieś 1,5 roku. Na swoim koncie mamy na razie udział na składance Psycho Attack Over Poland vol. 1 oraz kilka fajnych koncertów. Skład: Przemek: wokal, gitara, Piotr: kontrabas, Stefan: perkusja

2. Jeśli ktoś kojarzy Was to zapewne głównie za sprawą składanki "Psycho Attack Over Poland". Czy obecność na tej płycie pomogła w jakimś stopniu w funkcjonowaniu zespołu?

Piotr: Kawałek na "Psycho attack..."nagraliśmy tuż przed naszym pierwszym koncertem i na pewno oba te wydarzenia wpłynęły na funkcjonowanie zespołu bo wreszcie coś się zaczęło dziać.

Stefan: Na pewno dzięki temu wydawnictwu nazwa Obibox pojawiła się tu i ówdzie, ktoś z ciekawości mógł ją wpisać do wyszukiwarki internetowej, odszukać naszą stronę itp...wiemy na pewno o jednej takiej osobie, dostaliśmy kiedyś e-maila od pewnego japończyka, z którego się mogliśmy dowiedzieć, że jesteśmy najlepsi na świecie. Wierzymy, że mówił prawdę i się tego trzymamy ? Jeśli natomiast chodzi o funkcjonowanie w sensie większego zainteresowania "medialnego" np. u organizatorów koncertów to takiej korelacji nie zauważyłem. Były natomiast jakieś kontakty w tzw. prasą codzienną, dla której psychobilly było po prostu ciekawym zjawiskiem, które warto by opisać, nie było to natomiast związane tak naprawdę z naszym zespołem i tym co gramy.

3. Wiele osób twierdzi, że rock'n'rollowe granie nawiązujące do rockabilly i psycho to w zasadzie domena Warszawy i okolic co w dużym stopniu potwierdza zawartość "Psycho Attack..." i obserwacja wydarzeń koncertowych... Na ile się z tym zgadzacie a na ile nie?

Stefan: Myślę, że wynika to z faktu, że w Warszawie i okolicach najłatwiej o kontakt z taką muzyką. Dość regularnie organizowane są koncerty, co wiąże się nie tylko z obcowaniem z muzyką "najlepszych w gatunku" ale również z ludźmi o podobnym spojrzeniu na muzykę. W ten sposób tworzy się tzw. scena, która rzeczywiście istnieje i funkcjonuje.

Przemek: Może trochę jest tak za sprawą Partii/Komet, które była (jest?) popularna wśród warszawskich Punks&Skins. Ale z drugiej strony, gdy z rok temu byłem na koncercie Mad Sin w Bielsku-Białej były na nim prawdziwe tłumy. Także to stwierdzenie ma się bardziej do rozmieszczenia geograficznego działających kapel, a mniej do słuchaczy.

4. Słyszałem również opinie, że całe to rockabillowe zamieszanie w momencie wydania płyty było efektem chwilowej mody... Niemniej wiem, że oprócz Was i Komet nadal działają De Tazsoz, Flymen, Pavulon Twist... jest jeszcze The Kolt... więc wydaje się, że ludzie nie stracili zapału do tworzenia takiej muzyki choć prawdą jest, ze stała się ona mniej widoczna bo mniej wokół tych bandów zamieszania medialnego...

Piotr: Trudno nie zgodzić się z tą opinią. Na Psycho Noce w Punkcie przychodziło swego czasu pełno osób. Część dlatego żeby usłyszeć kapele, które do tej pory słyszało się jedynie na płytach, część żeby w ogóle zobaczyć co to jest to całe 'billy'. Obecnie, koncerty te i ogólne zainteresowanie jest dosyć niszowe, choć oczywiście zdarzają się bardzo fajne gigi.

Przemek: A ja nie nazwałbym tego modą. Po prostu w tamtym okresie, w takiej skali, kapele w klimacie psychobilly były czymś zupełnie nowym na polskiej scenie muzycznej, no i zwróciły na siebie naturalną uwagę. Stąd naprawdę duże, jak na muzykę alternatywną, ilości ludzi na koncertach, czy jakieś wzmianki w prasie. Chodź tych ostatnich bym nie przeceniał. Cechowały się raczej powierzchownym podejściem do tematu. Obecnie sytuacja się unormowała i scena psychobilly jest to po prostu jedną z wielu działających scen, która ma się dość dobrze. Myślę, że to złudzenie marazmu jest głównie podyktowane faktem, że większość zespołów, oprócz we wspomnianej składance "Psycho Attack...", miała tak naprawdę małą okazję zaprezentować się większemu gronu osób. Po prostu duża część kapel, łącznie z nami, była średnio zdeterminowana do nagrywania i rozpowszechniania jakichś w miarę zadowalającej jakości piosenek.. Teraz na szczęście się to zmienia.

Stefan: Słowo moda jest dość niebezpieczne, bo ma wydźwięk pejoratywny. Faktem jest, że był taki moment, że słowa rockabilly/psychobilly" zaczęły być wypowiadane coraz częściej przez muzyków, którzy wplatali elementy tych stylów to swojej twórczości, słowa te zaczęły się pojawiać na forach internetowych itp., co skłoniło pewną grupę osób do zainteresowania się zjawiskiem. Części z tych osób mogło się to spodobać i w tym zostali. To raczej nie moda, ale rodzaj "kampanii informacyjnej", która mniej lub bardziej świadomie się w tym okresie pojawiła. Przy tak niszowym zjawisku jakim jest w Polsce rockabill/psychobilly trudno chyba mówić o modzie. W każdym razie na dzień dzisiejszy słowo psychobilly już tak nie intryguje, dużo więcej osób wie o co chodzi, a nawet jeśli nie wie to nie ma problemu ze znalezieniem informacji w prasie czy internecie. Sytuacja się uspokoiła, co wszystkim wyszło na dobre.

5. Czy wg Was maiłoby sens wydawanie kolejnej części "Psycho Attack..."? Kto mógłby się tam znaleźć - na poprzedniej części znalazło się sporo utworów kapel już nieistniejących (Partia, Skarpeta) i zespołów mających z psycho i rockabilly dość umowny związek (Headhunters, Mitch & Mitch, 150 Wats) ... Czy dzisiaj byłoby z czego wybierać kompilując taka płytę?

Przemek: Miałoby sens, gdyby uniknąć błędów, o których wspomniałeś. Czyli nie umieszczać piosenek już wydanych gdzie indziej, no i kapel, które bez wątpienia są fajne, ale które w żaden sposób nie mają się do psychobilly. W rezultacie na tamtej składance można było uświadczyć chyba z 5 piosenek, którą nazwałbym z klimatu psychobilly. Co spowodowało, że płyta była niejaka, rozmyta i po prostu słaba.

Stefan: W tytule było "vol. 1", więc trzeba być uczciwym wobec nabywców i wydać "vol .2". Po drugie byłoby to udokumentowanie tego co się dzieje ze sceną, po etapie bardzo spontanicznego wysypu kapel, można by zobaczyć jak im się dalej wiedzie. Możliwość spojrzenia na ten okres poprzez dwie płyty byłaby w moim przekonaniu bardzo interesująca. Jeżeli chodzi o dobór kapel, to nie widzę problemu, każdy z istniejących zespołów zagrałby 2-3 utwory i materiał na płytę gotowy.

Piotr: Na chwilę obecną poczekałbym z wydaniem drugiej części "Psycho attacku...".

6. Skąd termin Agrobilly, który stosujecie dla określenia swojej muzyki? Domyślam się, że to celowy zabieg ale mam wrażenie, że to zbyt zbliżone do określenia Agro-punk, z którym kojarzą się kapele niezbyt wysokich lotów...

Stefan: Ja też nie wiem o co chodzi z tym agrobilly, tyle razy prosiłem chłopaków żeby wywalili to z naszej strony bo ktoś się w końcu zapyta, no i się doczekałem ?

Przemek: Szczerze powiedziawszy już go nie stosujemy. Był trochę żartem, po jakimś czasie stwierdziliśmy jednak, że nie jesteśmy aż tak zabawni jak nam się wydawało? . Wiesz trochę tak było, że w początkowym okresie działalności mieliśmy kilka piosenek z naleciałością countrowa i że podążymy tym tropem ale później się okazało że nowe piosenki nie podchodzą zupełnie pod tą stylistykę. No i gramy teraz po prostu stary dobry psychobilly/punk bez młodzieżowych udziwnień ?

Piotr: Ten termin wymyślony został jakoś na początku grania, dla żartu. Istniało pięć kapel na krzyż, a każda grała jakieś '-billy', więc my mieliśmy swoje Agrobilly.

7. Określacie Waszą muzykę jako połączenie rockabilly i punka. Jakich wykonawców w obu gatunkach cenicie najbardziej?

Stefan: Jeśli chodzi rockabilly to Wigsville Spliffs, a z punka to mam słabość do NOFX.

Piotr: Kwestia zmienna w czasie a poza tym jak się już wybierze jeden to od razu chce się podać drugi i nagle powstaje odpowiedź na pytanie "wymień nazwy zespołów jakie znasz". Dlatego nie odpowiem na to pytanie. Szczególnie, że bardzo dawno nie słuchałem psycho?

Przemek: Meteors, Damented Are Go, Godless Wicked Creps, Wigsville Spliffs, Schizma, Siekiera, Armia, Oxymoron, Brygada Kryzys, 1125 lista otwarta, kolejność przypadkowa. Poza tym pytanie jest tendencyjne hehe.

8. Latem zeszłego roku nagraliście kilka utworów demo. Jak oceniacie te nowe kawałki w konfrontacji z tymi nagranymi na potrzeby "Psycho Attack...". Ja mam wrażenie, że te ostanie brzmią lepiej ale w obu przypadkach zabrakło kropki nad "i" aby satysfakcja była pełna. Za pierwszym razem najsłabszym ogniwem było wykonanie choć nie sposób nie zauważyć energii i spontanu jakim emanują nagrania, a za drugim czuć brak producenta, kogoś kto spojrzałby na nie z boku i zasugerował kilka rozwiązań....

Przemek: Zgadza się. Nagrywaliśmy te piosenki na demówkę bez jakiegoś konkretnego planu, wcześniejszych założeń, na zasadzie zobaczymy jak wyjdzie. Nie wgłębiając się w szczegóły popełniliśmy kilka błędów i w rezultacie całość wyszła trochę jak lepszej jakości nagranie z próby. Ale i tak jestem zadowolony, bo to mimo wszystko nasze najlepsze nagranie jakie kiedykolwiek mieliśmy no i pomoże uniknąć kilka błędów w przyszłości. Co do nagrań z "Psycho Attacku ." to muszę powiedzieć, że podchodzę do nich, z pewną nieśmiałością? raczej rzadko je słucham. Ma dla mnie zdecydowanie bardziej znaczenie sentymentalne, niż artystyczne. Dla ciekawostki mogę dodać, że na perce zagrał tam Arkus, który w trybie awaryjnym zastąpił naszego ówczesnego perkusistę.

Piotr: Za pierwszym razem to w ogóle był pierwszy raz Obibox'ów w studio, więc zarówno brak doświadczenia jak i - nie bójmy się tego słowa - umiejętności dał nam się we znaki. W ostatnich nagraniach kwestie techniczne nie były już takim problemem a tym, czego najbardziej nam brakowało, to brak sprecyzowanego pomysłu na piosenki przed ich nagraniem. Poza tym zarówno dla nas jak i producenta była to forma zdobywania doświadczenia i uczenia się 'jak to się robi'. Myślę, że z każdą kolejną wizytą w studio będzie coraz lepiej.

Stefan: Trudno jest mi porównywać, gdyż w tych pierwszych, na potrzeby "Psycho attack...." nie brałem udziału, a więc siłą rzeczy nie jestem z nimi (a w zasadzie z nim - bo był to jeden utwór) szczególnie związany. Jeśli chodzi o nowe nagrania, to cel był taki - mieć jakąś próbkę nagrań, która byłaby czymś więcej niż nagranie z próby, dzięki której moglibyśmy spojrzeć z boku na to co tworzymy i troszkę się nad tym wszystkim zastanowić. Dzięki temu wiemy co wymaga dopracowania, pojawiło się trochę pomysłów na "wykończenie" utworów, tak więc ta krótka wizyta w studiu spełniła swoje zadanie.

9. Czy jest jakaś kapela na tyle inspirująca, że chcielibyście zbliżyć się do niej brzmieniowo nagrywając swoje kolejne utwory..

.

Stefan: Czym dłużej gramy tym brzmienie jest coraz mniej przypadkowe. Myślę że w pewnym momencie dojdziemy do optimum, które nas usatysfakcjonuje. Nie stawiamy sobie wzorów.

Piotr: "Only Obibox are pure psychobilly" (śmiech)

10. Dwa instrumentalne kawałki na Waszym demo maja najbardziej intrygujące tytuły - "Psycho Vagina" i "Latynoamerykański kutas".... Można odnieść wrażenie, że oba są trochę z gatunku.... - Instrumentalny numer, to nazwijmy go "Psycho Vagina" ... i tak nie będzie wiadomo o co chodzi....

Stefan: Tytuły tych utworów powstały w atmosferze delikatnie to ujmując - średnio poważnej, są efektem tzw. głupawki. To była jakaś gra skojarzeń, ale zupełnie nie pamiętam o co chodziło ? W każdym razie, dla tych których mogą razić wulgaryzmy przypominam, że słowo "wagina" jest powszechnie używanym terminem medycznym, natomiast słowo "kutas" w starej polszczyźnie również nie uchodziło za wulgarne.

Piotr: Tytułami piosenek nie należy się zupełnie przejmować. Pierwszy był "latynoamerykański kutas". Latyno- bo miały być elementy latino, a kutas bo...byliśmy bardzo dowcipni. Kiedy powstał nasz drugi instrumentalny kawałek, do pary dla kutasa został nazwany Vaginą. I tyle... Nie należy odnosić żadnego wrażenia, poza tym że są to dwa instrumentalne, dosyć energiczne utwory.

Przemek: Oba numery są naszym wielkim hołdem dla przemysłu erotycznego?

11. Kapele rockabilly i psycho przyzwyczaiły nas do tego, że w ich tekstach często pojawiają się treści piekielno-grobowo-horrorowe ewentualnie nawiązania do klimatów z lat 50-tych , limuzyny, stylowe, ciuchy, dziewczyny w stylu pin-up girls... etc... Wy skupiacie się raczej na tematyce knajpiano-damsko-męskiej... Nie pociąga Was piekło i rozpalone diablice? ?

Piotr: A jakże, zarówno piekło jak i rozpalone diablice można znaleźć w knajpach z damami?

Stefan: Ja to nawet nie wiem o czym Przemek śpiewa....

Przemek: Szczerze powiedziawszy pisząc teksty staram się umyślnie omijać naczelne tematy, które wymieniłeś. Dlatego na darmo szukać w nich takich słów kluczy jak: zombie, strzygi, cmentarze itp. Muszę jednak dodać, że obok tematyki "knajpiano-damsko-męskiej" równie obecna jest tematyka "niepokoju, skrajnych stanów emocjonalnych oraz pernamentnego zagrożenia ze strony bliżej niezidentyfikowanej chujowizny, lada moment wyskakującą na podmiot liryczny". Tylko nie jest ona aż tak mocno reprezentowana na demówce.

12. Na Waszej stronie znalazłem informację, że Wasze hobby to hulanki w gminnych ośrodkach kultury. Macie już w tej dyscyplinie jakieś spektakularne osiągnięcia? Może opublikujecie jakiś przewodnik dla zainteresowanych ??

Przemek: Niestety hulanki, a tym bardziej w gminnych ośrodkach kultury stały się już "passe". Obecnie raczej preferuję ciepłe kapcie, przed telewizorem ;)

Piotr: To był właśnie wspomniany wyżej 'image' agro? . W prostym tłumaczeniu chodziło o imprezy na Dobrej 33... Spektakularne osiągnięcia na pewno by się znalazły, a opublikowanie przewodnika po Powiślu to doskonały pomysł, tylko że o ile mi wiadomo kluby na Dobrej mają być niebawem zamknięte... Więc lepiej na tę okoliczność zacząć myśleć o napisaniu jakiegoś Requiem.

Stefan: Autor tego tekstu próbował zabłysnąć dowcipem. W mojej ocenie nieszczególnie mu to wyszło ?

13. Wiem, że myślicie o wydaniu płyty. Czy byłaby ona podsumowaniem całości dotychczasowej działalności - jak jest to w zwyczaju wielu debiutujących zespołów - czy raczej skupilibyście się na bardziej aktualnych dokonaniach?

Stefan: Wydaje mi się, że jednym i drugim. Mamy sporo materiału już gotowego i ogranego jak również ciągle powstają nowe kawałki. Nagrywanie nowych rzeczy byłoby na pewno ekscytujące, ale jednak nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli się rozstać z najlepszymi z naszych starszych kawałków, szczególnie, jeśli nie były nigdzie publikowane.